Koperty na stołach
Piętnaście kopert, otwieranych w trzech rundach. W środku zagadka, a jej rozwiązanie to kod i nowa poszlaka.
Każdy stolik to osobny zespół śledczych. Goście nie wstają od stołu na długo i nie muszą biegać po hotelu, bo całe śledztwo przychodzi do nich w kopertach. Zagadki są różne: szyfr, mapa, rachunek, zdjęcie z kamery, coś do złożenia albo prześwietlenia. Każda rozwiązana koperta wyklucza kilku podejrzanych. Na końcu zostaje jeden.
Piętnaście kopert, otwieranych w trzech rundach. W środku zagadka, a jej rozwiązanie to kod i nowa poszlaka.
Dwadzieścia postaci ze zdjęciem, odciskiem palca, zeznaniem i cechami. Elfy, renifery, bałwan, pingwin z praktyk, ktoś z rogami.
Każdy stolik ma swoje. Bez niego połowa kopert zostaje nieczytelna, więc ktoś szybko zostaje „szyfrantem” drużyny.
Grę prowadzimy z aplikacją i rankingiem na ekranie albo w wersji pudełkowej, na samym papierze. Zależy od sali.
Na ekranie leci pierwszy film. Mikołaj ogłasza, że prezentów nie ma, a sprawca był w środku o 23:12. Stoliki dostają akta sprawy.
Pierwsze koperty idą szybko, bo stoliki dopiero się rozkręcają. Z kartoteki znikają pierwsze nazwiska.
Kolejny film to nagranie z kamer fabryki. Ktoś zauważy szczegół, którego reszta sali nie widziała. Zagadki robią się trudniejsze.
Za rozwiązane koperty i zlecenia stoliki dostają talary. Wydają je na podpowiedzi albo kupują komuś alibi.
Stolik wskazuje sprawcę, miejsce i motyw. Wszystkie trzy muszą się zgadzać. Pomyłka kosztuje punkty.
Sprawca przyznaje się w ostatnim filmie. Ogłaszamy zwycięzców od konsolety i zaczyna się część taneczna.
Każdy stolik otwiera grę w przeglądarce telefonu. Kody z kopert wpisuje się w aplikacji, a na ekranie sali wisi ranking na żywo: kto ile kopert ma, kto już złożył oskarżenie. Prowadzący wysyła z panelu komunikaty i dźwięki na ekran i telefony. Nic nie trzeba instalować.
Na sale bez rzutnika i z kiepskim zasięgiem. Wszystko jest na papierze: akta, koperty, karta odpowiedzi. Filmy zastępuje prowadzący, a kadry z kamer leżą w kopertach. Gra jest ta sama, tylko wyniki liczymy ręcznie.
Sprawca oddaje prezenty, ale Gwiazdkę z czubka choinki wysłał w podróż dookoła świata. Stoliki dostają mapę i dziennik lotu. Kolejne przystanki, każdy z inną zagadką, a na końcu sześciocyfrowy kod. Sejf stoi na sali. Wygrywa stolik, który pierwszy go otworzy i wróci z Gwiazdką. Dodaje to kwadrans i bardzo głośne ostatnie dwie minuty.
Między kolacją a tańcami zwykle jest dziura. Gra ją wypełnia i rozgrzewa salę, zanim ktokolwiek wyjdzie na parkiet.
Jeden liczy, drugi szyfruje, trzeci pilnuje kartoteki. Ktoś śpiewa kolędę za talary. Nikt nie siedzi z boku.
Nie trzeba planować trasy ani pilnować, kto się zgubił. Wystarczą stoły i nagłośnienie.
Materiały, filmy, aplikacja, prowadzący i Kasa Mikołaja są po naszej stronie. Wy rozstawiacie stoliki.
Gra kończy się wynikami od konsolety, a po nich płynnie wchodzi zabawa. Jeden zespół, jedno ustawienie sprzętu.
Dużo humoru, ale zagadki są prawdziwe. Księgowi, handlowcy i zarząd mają tu równe szanse.
Napisz, kiedy jest wigilia, ile osób i gdzie. Powiemy, która wersja pasuje do sali i ile stolików da się rozstawić. Grę możemy też połączyć z oprawą muzyczną całego wieczoru.